Niebezpieczne pozytywne myślenie

Tajemnica efektu Pigmaliona tkwi w tym, że nauczyciele byli autentycznie przekonani o zdolnościach swoich podopiecznych. Inaczej patrzyli na dzieci i autentycznie dostrzegali w nich talenty. TYLKO DLATEGO dzieci mogły spojrzeć na siebie „ich oczami” i skontaktować się z drzemiącymi w nich możliwościami. Niestety, nie działa to już tak dobrze, kiedy chcemy za pomocą ”miłych” słów afirmować dziecko, żeby było bardziej pewne siebie, czyli sztucznie podnieść jego poczucie własnej wartości.

Naukowcy z Uniwersytetu Waterloo, którzy badali zjawiska związane z pozytywnym myśleniem stwierdzili, że powtarzanie pozytywnych sentencji na temat dziecka może chwilowo podnieść jego poziom samoakceptacji, jednak w efekcie końcowym przynosi więcej szkody niż pożytku. Kanadyjscy naukowcy zaobserwowali, że powtarzanie afirmacji typu – „Jestem/jesteś genialny” – przynosi korzyści tylko osobom, które już mają autentyczne wysokie poczucie własnej wartości. U osób z niskim poczuciem własnej wartości powtarzanie takich sentencji może stać się wręcz przyczyną złego samopoczucia. Nie chce mi się tego robić. I tak jestem wspaniały! Sztucznie podniesiona samoocena, obniża motywację i wytrwałość w osiąganiu celu, szczególnie, jeżeli cel ten jest trudno osiągalny.

Zjawisko to zaobserwował psycholog Ap Dijksterhuis. Najpierw sprawdził on, jak studenci sami oceniają siebie, a potem przez ułamek sekundy pokazywał im na ekranie komputera pojedyncze słowa. Trwało to tak krótko, że studenci nie uświadamiali sobie, co zobaczyli, a były to takie słowa jak “mądry”, “uczciwy”, “miły”. Każda ekspozycja była poprzedzona wyświetleniem słowa “ja”. Po zakończeniu stymulacji badacz ponownie zmierzył studentom ich samoocenę i okazało się, że zdecydowanie się ona podniosła. W dalszej części eksperymentu uczestnicy rozwiązywali test skojarzeń, który sprawdzał zdolność “kreatywnego myślenia”. Zadania, które dostawali studenci, były zarówno niezwykle trudne, jak i bardzo łatwe. Po zakończeniu testu znów proszono studentów o rozwiązanie podobnych zadań. Okazało się, że osoby, których samooceną nie manipulowano, wykazywały dużo cierpliwości i zapału w kolejnych testach. I to niezależnie od tego, czy za pierwszym razem odnieśli porażkę, czy sukces. Natomiast te osoby, którym za pomocą “miłych” słów podwyższono mniemanie o sobie, były bardziej leniwe w rozwiązywaniu zagadek, częściej popadały w zniechęcenie i złość. Sztuczne podniesienie samooceny obniżyło motywację. Studenci woleli nie rozwiązywać zadań i pozostać w swoim poczuciu wysokiego mniemania o sobie, niż skonfrontować je z rzeczywistością.

Można zauważyć, że wielu jest ludzi, którzy nie rozwijają swoich potencjałów i nie widzą nawet takiej potrzeby, gdyż uważają, że narzędzie, które dostali w użytkowanie (własny mózg) jest już w docelowym, doskonałym stanie, a ich sposoby rozumowania są niekwestionowalne i poprawne – konkluduje badacz. W dobie Ery Informacji, gdzie sprawne przyswajanie nowej wiedzy i nowych umiejętności staje się podstawową potrzebą człowieka, przekonania takie są dość niebezpieczne!